Sekrety Dzikiego Lasu

mar 23, 2025 | Blog

Wyobraźcie sobie magiczny las na wodzie.

– Może pójdziemy na spacer do TEGO lasu? – zapytałam swojego chłopaka, wskazując na olszynę za stodołą i pastwiskiem. Nie byłam stąd, nie znałam jeszcze całego terenu wokół Liksajn. Widziałam pobliską ścianę lasu i chciałam do niej wejść.
– Tam się nie da chodzić.
– Dlaczego? – niedowierzałam.
– Tam są bagna, stoi woda.

Moja ciekawość, może nawet przekora, rosła. Ale nie poszliśmy. Mój horyzont codzienności zamykała ta zielona ściana z olch.

Stoi woda” brzmi kłopotliwie. Nie da się przejechać, wyjechać, trzeba się ubrudzić, mokro, zimno. Jakoś tak obco. Tam się nie chodzi.
Czy to z tej przekory zrodził się pomysł na domki na drzewie?
Pamiętam reakcję sąsiadki, gdy wskazałam jej miejsce, w którym będziemy budować domki:
– W tych krzakach?!

budowa domku na drzewie


Tajemnica chłopaków w damskich kozaczkach

Janusz nazywał ten las „w olszynach”.
W olszynach mój chłopak bawił się zimą jako dziecko z kolegami. Codziennie wracali skąpani z oblodzonych mokradeł. Brakowało ubrań i butów, a karą za zmoczenie ciuchów i butów mógł być zakaz wyjścia na dwór. Najgorszą karą!

– Nie mieliśmy z bratem butów na zimę, a w sklepie w naszym rozmiarze były tylko damskie kozaczki. Najgorzej, damskie!

Janusz w kozaczkach

Mama nie wypuściłaby chłopców w tej jednej zmoczonej parze butów na mróz. Biegli więc prosto do parnika w szopie. W tym małym pomieszczeniu było bardzo ciepło od parowania ziemniaków dla świń i drobiu. Chłopcy rozbierali się z mokrych spodni i damskich kozaków i rozwieszali swoje rzeczy do wyschnięcia. Czasami, gdy w parniku było zimno, chowali się na poddaszu szopy i suszyli swoje rzeczy sianem – pachnące wiechcie wpychali do ciężkich od wody butów i okładali nimi mokre spodnie.


W co się bawili w dzisiejszym Dzikim Lesie?

– To był tor przeszkód! Tam zawsze stała woda i był lód zimą, ale nie wszędzie zamarzało całkowicie.
Były wysepki, płytkie miejsca oblodzone, głębsze z wodą, pomiędzy obalone drzewa – skakaliśmy po tym i ZAWSZE byliśmy skąpani.
Nieraz graliśmy w hokeja z kijów zrobionych z wierzby. Z wierzby były najbardziej wygięte i można było znaleźć odpowiedni kij. Krążek był najlepszy z obcasa ze starego buta. Nadawała się też puszka po paście do butów, ale była słaba.
Graliśmy nie do bramki, tylko wokół wysepek. To była zabawa!

Beztroska dziecięca i zabawy w olszynach kończyły się wraz z nadejściem lata. Zaczynały się sianokosy, potem były żniwa.
Dla Janusza olszyny były synonimem wolności.


Kostur czarownicy

Magiczny las na wodzie.
Rosną w nim dzikie jadalne rośliny, mieszkają zwierzęta, którym nocą świecą oczy niczym ogniki bagienne, gdy światło latarki szuka drogi do domku na drzewie.

  • Sarny lubią skubać na przedwiośniu pędy jeżyny i maliny,

  • ptaki mają tu swój raj, zwłaszcza te gniazdujące nisko.

Nikt tu nie chodzi, nie kosi, nie ścina i nie zrywa drzew, nie kopie i nie sadzi.
Woda do picia jest zawsze dostępna w leśnych lustrach odbijających niebo. Lisy i jastrzębie odpoczywają po polowaniach na pisklęta.

Sielsko nie jest. Dzika przyroda nie jest milutka. Nocą charakterystycznie powyginane gałęzie olch zdają się straszyć niczym kostury czarownic.


Szeptuchy i tajemnice lasu

Podobno na Podlasiu jeszcze dziś ostatnie szeptuchy używają popiołu z olszy do zdejmowania bólu.
Dawniej zgniecione liście olchy leczyły ropiejące rany, a popiół, który zawiera dużo tlenku potasu, używano do ługu do prania, do mydła i hut szkła.

Janusz mówi, że pamięta mieszkańca wsi, który chodził w olszyny i zbierał korę z kruszyny na sprzedaż do skupu na lekarstwa.
Za tę korę wyprawił, jak powiadają, córce wesele.

kruszyna


Ogniki bagienne – magiczne zjawiska

Dziki las skrywa wiele tajemnic i fascynujących zjawisk.
Warto czasem zatrzymać się, spojrzeć uważniej i pozwolić sobie na odkrycie magii, która kryje się w każdym zakątku natury.

Czy to spacerując po naszej kładce, czy siedząc na wysokim tarasie na drzewach lub ławeczce między olchami.

W wilgotnych lasach i na torfowiskach można podobno czasem dostrzec delikatne, błękitnawe światełka unoszące się tuż nad ziemią – tzw. ogniki bagienne (błędne), które powstają na skutek spalania się gazów wydobywających się z rozkładającej się materii organicznej.
W przeszłości wierzono, że to duchy wędrujących dusz.

Nie udało mi się jeszcze tego zjawiska zobaczyć, ale może Tobie się uda spotkać ognika bagiennego?

Jeśli już je widziałeś albo napotkałeś inne niezwykłe zjawiska w lesie – podziel się koniecznie swoimi doświadczeniami w komentarzu!


Jeszcze jedna tajemnica Dzikiego Lasu…

Jest coś, co wspiera naszych gości w odpoczynku, a nas w pracy.
Ale nie zdradzę, bo nie chcę zapeszyć!

Kiedyś pochwaliłam się koleżance, że biodro mnie już nie boli – i nawrót gotowy.
Więc tylko cicho szepnę: może zauważycie, że mimo iż teren jest mokry i bagnisty, to… nie ma tu prawie komarów. 😊